Rekolekcje w Dębkach

fot. Wojciech Siedlik

Pojechaliśmy do Dębek na rekolekcje tematyczne pt.: „Kto tu rządzi?”, prowadzone przez Jacka i Jadwigę Pulikowskich oraz księdza moderatora Łukasza Wisieckiego. Pojechaliśmy czyli spora grupa małżeństw z Lęborka: Basia i Jarek; Lucyna i Wojtek;  Krysia i Mirek; Grażyna, Gosia i Marek; Dorota, Ania i Sławek; Agnieszka i Andrzej; Joanna i Tadeusz.

Piątek był dniem uczestniczenia w ofierze mszy św., rejestracji uczestników i spacerów brzegiem morza.

Sobota rozpoczęła się ofiarą mszy św. a zakończyła adoracją Najświętszego Sakramentu, błogosławieństwem każdego małżeństwa przez Pana Jezusa Eucharystycznego i dialogiem małżeńskim. Sobota była także dniem konferencji i spotkań w grupach. Jacek Pulikowski mówił tak, jak zawsze. Znamy go przecież z internetowych i radiowych wystąpień. Ja nie znalazłam niczego odkrywczego w jego wystąpieniu. Było to raczej powtórzenie w uporządkowanej formie wieloletnich doświadczeń, przemyśleń i przeżyć, także moich. Bo czyż nie jest wspólna nam wszystkim nasza ludzka kondycja, nasze śmiesznostki, wady , ułomności i grzechy? Nasze zwycięstwa i radości? Z drugiej strony to chyba dobrze, że po trzydziestu latach małżeństwa nie trzeba wszystkiego budować od nowa, bo to co było wznoszone dotychczas leży w guzach. Humor i dystans Jacka Pulikowskiego sprawiał, że na nasze niepowodzenia i błędy mogliśmy spojrzeć bez śmiertelnej powagi, bo przecież patrząc na nasze działania „Śmieje się Ten, który mieszka w niebie (Ps 2, 4a). W czasie podsumowania pracy w grupach usłyszeliśmy przeróżne odpowiedzi na pytanie o to, kto rządzi w małżeństwie. Były „poprawne politycznie” stwierdzenia, że rządzi Pan Jezus. To prawda, że Jego wolę próbujemy odczytać podczas każdego dialogu małżeńskiego, ale czy Jezus Chrystus Pan to stan faktyczny, czy ideał, do którego dążymy? Były też boleśnie szczere wyznania, że kobiety – żony czują się wręcz przygniecione koniecznością utrzymywania rządów i podejmowania decyzji w sferach codzienności (wychowania dzieci, kłopotów związanych z funkcjonowaniem rodziny). Były też odpowiedzi, że mężowie są odpowiedzialni i podejmują dobre dla rodziny decyzje, potrafią się wznieść ponad kobiece emocje i często irracjonalne pragnienia.

W sobotę, całe szczęście,  mieliśmy czas „dla rodziny”. My akurat wypiliśmy herbatkę w przydrożnej kawiarence, zjedliśmy  bardzo smaczne i duże ciastka, rozmawialiśmy o rzeczach ważnych i kompletnie nieistotnych, bo pogoda była wyjątkowo piękna, morze tak bliskie, słońce ciepłe i łagodne. Później przeszliśmy się deptakiem brzegiem morza, spotkaliśmy znajomych, pogadaliśmy – cudowny dzień, wspaniały wypoczynek.

Mieliśmy nadzieję, że w niedzielę posłuchamy jeszcze konferencji Jacka Pulikowskiego, ale wcześniejsze punkty programu (m. in. odnowienie przyrzeczeń małżeńskich na moście nad uchodzącą do morza Piaśnicą) tak się przedłużyły, że byliśmy tylko na 15 minutach wykładu. Pojechaliśmy bowiem do Nowej Wsi Lęborskiej, gdzie na mszy parafialnej tworzący się krąg przyjmował Jezusa Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela. Miło było na nich patrzeć. Zajmowali pierwsze dwie ławki, byli odświętnie ubrani. Jesteśmy pełni nadziei, że za jakiś czas zdecydują się pójść drogą formacji Domowego Kościoła, po to by w ich życiu rządził Chrystus,  „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam na wieki” (Hbr 13, 8).

Joanna