Diakonia Ewangelizacyjna

Odpowiedzialny: Jarek Klassa

Pierwszą osobą,  do której zwracam się z wyjaśnieniem czym jest nie tyle diakonia ewangelizacyjna DK, ile sama ewangelizacja jestem ja sam – Jarosław Klassa, od 20. lat maż, ojciec trzech synów, podejmujący codzienną walkę o wartości, które wpoił mi ojciec, a jemu jego ojciec, poszukujący drogi w codziennym życiu, aby dawało poczucie sensu i w tym poczuciu pragnący umrzeć.

Podstawowe znaczenie ewangelizacji rozumiem  jako głoszenie prawdy o męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa tym osobom, które nie znają tej historii, nie znają w sensie: nigdy o niej nie słyszeli.

Słyszałem o Jezusie więc nie zaliczam się do tej grupy. Poza nią są również wszystkie osoby DK oraz osoby, z którymi spotykamy się w codzienności – słyszały prawdy wiary.

Zatem słuszniej będzie mówić o nowej ewangelizacji. Podeprę się słowami bp Grzegorza Rysia zaczerpniętymi z artykułu „Biskup Ryś wyjaśnia pojęcie nowej ewangelizacji”: Hierarcha podkreśla, że pojęcie to posiada wiele definicji. Jego zdaniem szukając jakiegoś klarownego i pewnego kierunku myślenia, warto zwrócić się do nauczania papieży: Jana Pawła II i Benedykta XVI. Według niego ich odpowiedź jest precyzyjna: „nowa ewangelizacja” skierowana jest do tych, którzy zaniechali praktyk chrześcijańskich” oraz „do regionów od dawna wprowadzonych w religię chrześcijańską”, w których chrześcijaństwo w wielkiej mierze uległo redukcji do zaangażowania „społecznego, kulturowego i politycznego”, nawet jeśli niejednokrotnie wydaje się ono imponujące i świetnie zorganizowane w sprawne struktury – za nimi kryje się jednak tak naprawdę „głęboki kryzys wiary”.

I dalej: Podkreśla, że wbrew pozorom, tego wymiaru ewangelizacji nie wymyślili ostatni dwaj papieże. Jego zdaniem nowa ewangelizacja jest tym rodzajem ewangelizacji, którego Jezus uczył swoich uczniów.
„Pierwsza misja apostolska nie jest więc skierowana do „pogan” i do „świata”, lecz do tych, którzy dawno poznali objawienie; nie do „obcych”, lecz do „swoich”, do „braci”; do własnych „dzieci” i rodziców (…)” Tekst św. Marka pozwala jeszcze raz odkryć, do kogo skierowana jest ostatecznie nowa ewangelizacja – uważa bp Ryś. „Otóż do tych, którzy nie znają mocy, jaką daje wiara. Nawet jeśli teoretycznie wiedzą wiele o Bogu, nawet, jeśli żyją w świecie, który przesiąknięty jest religią i związanymi z nią instytucjami, znają prawo religijne i „uczonych w Piśmie”, może nawet „chodzą do synagogi”, dla nas oznacza to nawet „chodzenie do kościoła’”i spełnianie chrześcijańskich „praktyk’”

Ja wiem o Bogu wiele, żyję w świecie przesiąkniętym religią i instytucją Kościoła, znam prawa religijne i kapłanów, chodzę do kościoła i wypełniam chrześcijańskie praktyki, a jednak nie mam najmniejszych wątpliwości, że potrzeba mi Dobrej Nowiny o prawdziwym Bogu, o Jezusie, którego  mam nadzieję przestanę wreszcie skrajać do własnych wyobrażeń i potrzeb. Potrzeba mi jeszcze tysiąc razy usłyszeć o prawdziwym chrześcijaństwie, prawdziwym życiu, małżeńskim i rodzinnym, prawdziwym, a nie tym, które tak często jest li tylko zaangażowaniem społecznym czy kulturowym. Potrzeba mi tyleż samo razy postawić sobie to nurtujące mnie jedno, NAJWAŻNIEJSZE pytanie.

Każdorazowo ogromnym wydarzeniem mojego dzieciństwa było zabieranie mnie przez moich rodziców do miejsca, przesiąkniętego atmosferą niesamowitości, w którym rzeczy niemożliwe okazywały się realne, a realne okazywały się ułudą, w którym eksplozje radości przeplatały się z uczuciem  łomoczącego ze strachu chłopięcego serca, byłem wówczas świadkiem wydarzeń nieprawdopodobnych. Nie sposób było się obronić przed cisnącymi się do głowy pytaniami o to „jak to możliwe?” albo raczej stwierdzeniem tego, że „to niemożliwe”. Ale przecież widziałem!

Było to jedyne wówczas miejsce, które miało taką moc zaskakiwania wydarzeniami.

Tak. Chodzi o cyrk.

Po wielu latach od tamtych wydarzeń nakręcono film krótszy niż krótkometrażowy zatytułowany „Cyrk Motyli”. Jeśli chcesz – obejrzyj, jeśli znasz – obejrzyj ponownie. I pomyśl o czym jest.

Dla mnie pod wielką kopułą Kościoła powszechnego od wielu lat na arenie życia dzieją się rzeczy nieprawdopodobne, zadziwiające, właśnie zaskakujące, szokujące, budzące i zachwyt i wątpliwości. I najbardziej niesamowite jest to, że na skalę mikro ja również w nich uczestniczę! Cyrk, który „swoim pokazem” przemienia człowieka i budzi go do Życia w Drodze do Prawdy to jest to!

Takiej ewangelizacji chcę być uczestnikiem.

I do takiej zapraszam.